Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

Opracowanie “Lalki”

Zobacz: cz. 1
W rozdziale XI “Lalki” czytamy o tym, jak Rzecki naradzał się z Szumanem, zajętym badaniem włosów.
Dla doktora Wokulski to niepoprawny marzyciel, który zmierza do ruiny materialnej i moralnej. Gdyby to Żyd był finansistą, nie kochałby się na oślep, ale wziął bogatą żonę. Gdyby wziął biedną, musiałaby wspomagać jego interes, przyjmować gości i przysparzać klientów. Cała klasa społeczna jest przeżarta lenistwem, dziad Łęckiego trwonił majątek, jego ojciec i on sam, zostało mu 30 tys. i córka. W tym czasie Szlangbaumowie oszczędzali i zbierali pieniądze, a jutro będą potęgą. Książę tylko rozpacza nad losem Polaków, ale nic nie robi, Dalski czuwa, aby żona go nie zdradzała, Krzeszowski kłóci się z żoną, wysyła Maruszewicza po kolejne pożyczki, Starski ślęczy nad Zasławska, aby podsunąć jej sfabrykowany testament. Żydzi w tym czasie mocno pracują i dorabiają się fortun, Szlangbaum kupi sklep Wokulskiego i za rok będzie potęgą handlową. Wokulski sprzeda sklep, wyjdzie ze spółki, a udziałowcy już biegają za Szlangbaumem. Obniży ich zyski co najmniej o 5%, przewiduje Szuman, także młody Szlangbaum wygoni z pracy ze sklepu starych subiektów.

Rozpoczął się Wielki Post. Wylała Wisła i grano przedstawienia po salonach, w których udział brała Izabela i jej konkurenci. Szastalski zwierzył się w towarzystwie, iż tego jeszcze roku będzie musiał popełnić samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości. Izabela zyskała przydomek okrutnej. Wokulski widział to wszystko i słyszał plotki, lecz cierpiał z pokorą. Pewnego dnia do Warszawy przyjechał Molinari, sławny skrzypek. Izabela bardzo się ucieszyła, a Wokulskistwierdził, iż widział go w Paryżu i krzesło na jego występ kosztowało 2 franki. Obraziła się na niego. Kolejnego dnia poprosiła listem, aby umożliwił jej zbliżenie się do Molinariego, ponieważ chciała, aby koncertował dla ochronki hrabiny. Wokulski zaszedł do Włocha do hotelu, a tam dowiedział się od służby, iż to zwyczajny blagier i bawidamek. Nie spotkał się z nim, tylko zdenerwował. Po powrocie do domu zastał Węgiełka. Zapytał czy może wracać do Zasławia, bo ukończył nauki. Wokulski da mu 600 rubli na narzędzia. Węgiełek pyta o Mariannę, czy może się z nią żenić, bo słyszał od Wysockiego, że mógłby tym zrobić przykrość Wokulskiemu? Wokulski zaprzecza jakoby coś ją z nim wiązało i da na jej posag 500 rubli.[…]

Po powrocie z wojny turecko-bułgarskiej Wokulski spaceruje po Powiślu. Spotyka tam Wysockiego, dawnego współpracownika sklepu Minclów. Okazuje się, że Wysocki nie może wozić towarów do magazynu Wokulskiego, ponieważ zmarł mu koń. Stanisław nakazuje mu, aby przyszedł kolejnego dnia do sklepu. Otrzyma pomoc. Później Wokulski pomoże jego bratu wrócić do pracy na stację w Skierniewicach. Brat Wysockiego uratuje któregoś dnia życie Wokulskiemu ? podczas próby samobójczej.

Wokulski miał gest. Wspomagał ochronkę hrabiny Karolowej, ciotki Izabeli Łęckiej. Został w zamian zaproszony do hrabiny na śniadanie wielkanocne. Robił wszystko, aby zbliżyć się do Izabeli. Podczas wizyty w kościele poznał płaczącą tam dziewczynę, która ofiarowała na tacę ostatnie swoje pieniądze.

Marianna była dziewczyną sprzedającą swoje ciało. Wokulski umieścił ją w wynajętym pokoju u Wysockiego, wcześniej zapewnił dziewczynie naukę zawodu krawcowej. Odmienił jej życie. Któregoś dnia z prośbą o jej rękę zwrócił się do niego Węgiełek. Był to młody chłopak, którego Wokulski zatrudnił w Zasławiu do wyrycia na głazie cytatu z Mickiewicza.

Jednym z długoletnich pracowników magazynu Wokulskiego był Lisiecki. Miał cięty język i wszystko musiał skomentować. Przed Wokulskim czuł jednak respekt. Wszyscy subiekci pamiętali sprawę Mraczewskiego. Był to młody i przystojny subiekt, którego uwielbiały panie, a on pozwalał sobie na komentarze o kobietach. Stracił pracę po tym, jak fantazjował na temat Izabeli. Ta później wraz z hrabiną wstawiały się u Wokulskiego za Mraczewskim. Wokulski dał mu pracę w… Moskwie.

Stanisław zasłużył sobie, aby zapraszano go na salony. Wprowadzał do książę i przedstawiał wszystkim. Ten arystokrata miał posłuch i szacunek u elity towarzyskiej stolicy. Chciał wszystkich skupić na poprawie warunków ekonomicznych Polaków pod zaborem rosyjskim. Był otwarty na propozycje Wokulskiego odnośnie działań spółki do handlu z Rosją, nie żywił przesądów klasowych, jak inni arystokraci.

Na jednym z przyjęć Wokulski poznał prezesową Zasławską. Była to kobieta wieku ponad 70 lat. Najpierw rozpytywała Stanisława o jego wuja, a później przyznała, że znała go i kochała, ale nie odważyła się wyjść za niego za mąż. Ze wzruszenia omdlała, czym zwróciła uwagę towarzystwa. Później zaprosiła Wokulskiego do Zasławia, do swojej posiadłości.

Wokulski nie był miłośnikiem wyścigów, ale zakupił klacz Krzeszowskiego, aby zrobić mu na złość. Tak się złożyło, że klacz ta wygrała dla Stanisława główną gonitwę i nagrodę, która w całości Wokulski przekazał na ochronkę (sierociniec) hrabiny Karolowej. Gdy rozmawiał o tym z paniami, został potrącony, odepchnięty przez oburzonego Krzeszowskiego. Wyzwał go za to na pojedynek.

Poza Rzeckim Stanisław miał jeszcze jednego starego przyjaciela. Był nim Szuman, lekarz, który dawno temu porzucił praktykę, oddając się badaniom naukowym/badał włosy. Był także sekundantem Wokulskiego podczas pojedynku z Krzeszowskim.

Pojedynek odbył się zgodnie z wszelkimi zasadami honorowymi. Baron Krzeszowski oddał niecelny strzał, a potem z pistoletu wypalił Wokulski. Baron zasłaniał twarz swoją bronią i tak się złożyło, że Stanisław trafił w zamek pistoletu Krzeszowskiego, co być może uratowało go od śmierci. Zamek wybił baronowi zęba, którego później przesłał na pamiątkę i z przeprosinami swojej ?kuzynce? Izabeli.

Podczas długo oczekiwanej wizyty u Łęckich, Wokulski był świadkiem rozmowy po angielski Izabeli ze Starskim. Był to jej daleki kuzyn, znany w środowisku jako bawidamek i obieżyświat, playboy bez majątku. Imponował Izabeli, była w stosunku do niego bardzo uległa. Stanisław od tej pory zatrudnił nauczyciela języka angielskiego i robił szybkie postępy w nauce tego języka. Zatrudnił także swatkę, kobietę do ?specjalnych zadań? panią Meliton, która donosiła mu o każdym kroku Izabeli i jej ojca.

W rozmowie ze Starskim Izabela nazwała Wokulskiego plenipotentem ? zarządcą majątku ojca. To zdenerwowało Wokulskiego. Ponadto działo się to już po zakupie kamienicy Łęckich, za którą podstawiony Szlangbaum dał 90 tys. rubli. Kupił ją dla Wokulskiego, mimo że była warta jedynie 60-70 tys. Izabela miała mu to za złe. Mieli razem odbyć podróż do Paryża, ale wzburzony Wokulski wybiegł z domu Łęckich i pojechał do stolicy Francji sam.

W Paryżu cierpiał, był samotny, wciąż marzył o Izabeli. Otrzymał list od Zasławskiej. Zapraszała go do Zasławia na wakacje. Wsiadł do pierwszego lepszego pociągu. Hrabina informowała Stanisława, iż do Zasławia przyjedzie także Izabela. Razem spędzili tam wspaniałe chwile i ośmielony przychylnością Wokulski zapytał wprost, czy może mieć nadzieje na odwzajemnienie swojego uczucia. Łęcka zaakceptowała jego starania.

Małgorzata Braunek w roli Izabeli i Jerzy Kamas jako Stanisław - na salonach po zaręczynach. (serial TVP, 1977)

Małgorzata Braunek w roli Izabeli i Jerzy Kamas jako Stanisław – na salonach po zaręczynach. (serial TVP, 1977)

Losy Stanisława Wokulskiego to literacki życiorys człowieka II połowy XIX wieku. Jeśli znasz Gustawa z IV części “Dziadów” Adama Mickiewicza albo Wertera z “Cierpień młodego Wertera” Johana Wolfganga Goethego, zauważysz podobieństwa. W odróżnieniu od młodzieńczych porywów serca Gustawa i Wertera, którzy na dobrą sprawę nie znają jeszcze życia i nie poznali miłości, Wokulski jest w tych sprawach doświadczony. Miał wcześniej żonę Małgorzatę, która za nim przepadała i dla niego się odmładzała. W wieku 45 lat Stanisław przeżywa jednak prawdziwą miłość swego życia do Łęckiej, zatraca się w tym uczuciu. Wydaje się, że taka sytuacja nie może mieć miejsca. Prus pokazuje prawdę o wielkiej namiętności, która może nadejść i dotknąć nawet ludzi dojrzałych. Łęcka z kolei była “bardzo starą panną”, jak na tamte czasy, miała 25 lat. Brak majątku i posagu mógł oznaczać dla niej katastrofę osobistą. Odstraszał bowiem poważnych kandydatów, a pozostawiał tylko starych marszałków, którym, jak mówiła Izabela “potrzebna była piastunka”, a nie żona.

Najważniejszą dla pozytywistów: pracowitość, Wokulski posiadł w równie wielkim stopniu jak Rzecki. Od najmłodszych lat pracuje na swoje utrzymanie. Ponadto był dzieckiem i młodzieńcem bardzo utalentowanym. Samodzielnie poznawał tajniki nauk ścisłych i projektował różnego rodzaju machiny. W piwiarni Hopfera był z tego powodu pośmiewiskiem. Gdy dostał się na upragnione studia, wybuchło powstanie styczniowe, w którym wziął udział. Ten zapał do walki o wolność jest cechą romantyczną. Z kolei po powrocie wyjeżdża jako handlowiec na wojnę. Wraca jako milioner, tuz. Ryzykując życie, dorobił się majątku i wszystko zawdzięczał sobie. Taki jest właśnie pozytywista. Z kolei cała grupa arystokracji z wyjątkiem Zasławskiej i księcia, jest przedstawiona jako obiboki i pasożyty społeczne.

Dalsze losy Wokulskiego po wizycie w Zasławiu nie napawają optymizmem. Wydawałoby się, że skoro Łęcka przyjmuje jego oświadczyny, zakończenie powieści przyniesie happy end. Jednak:
“Od kiedy Wokulski zaręczył się, chciał wszystkich uszczęśliwiać. Poza zapisem dla Rzeckiego po 4 tys. zapisał Lisieckiemu i Klejnowi tytułem odpraw związanych ze sprzedażą sklepu. Węgiełkowi urządził huczne wesele i dołożył kilkaset rubli. Wysocki chrzcił córkę, a że dał jej na imię Izabela, Wokulski ofiarował 500 rubli na jej posag. Chciał kupić pod Warszawą mały folwark, pobudować wille i nazwać miejsce Izabelinem. Zmarła Zasławska, ale Wokulski nie pojechał na pogrzeb, nie mógł zostawić swojej ukochanej nawet na kilka dni.
Wezwał go do siebie Łęcki i poinformował o chorobie ciotki Hortensji. Muszą jechać do Krakowa. Izabela powiedziała, że pojedzie z nimi Starski, biedny chłopiec, któremu prezesowa zostawiła 2 tys. renty i 10 tys. gotówki. Izabela radziła mu ożenić się bogato, ale on najpierw wyrusza do Wiednia. Wokulski nie ma nic przeciwko, aby jechał z nimi, wynajmą cały wagon.
W wagonie Starski korzystając z ciemności i tego, że Wokulski siedział tyłem do nich, rozmawiał z Izabelą. Mówili po angielsku, sądząc, że nikt nie rozumie i nie słyszy. Wokulski widział ich w szybie odbijającej światło jak lustro. Starski dobierał się do Izabeli, kpił z talizmanu, ona bała się, że Wokulski odkryje prawdę o nich […]”

Zobacz: cz. 1 i Rzecki charakterystyka

Opracowanie “Lalki”

Skomentujesz?




Strona główna:
Do ferii świątecznych zostało:
days
0
4
hours
0
2
minutes
2
4
seconds
0
9

fan realnej codzienności

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close