Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

Oprac. R. 1-3R. 4-9 R. 10-12 R. 13-16R. 17-18Int.Plan/Mini

Rozdział X

Widzimy Marcina już nominalnie jako ucznia klasy piątej, ponieważ otrzymał promocję do tej klasy. Teraz jednak wrócił do domu w Gawronkach na wakacje. Niestety, obraz, jaki widzimy nie jest optymistyczny, bowiem pan Borowicz postarzał się, a dworek podupadł. Nawet kucharka Małgorzata, która kiedyś była jego nianią i bardzo o niego dbała, teraz robiła wszystko byle jak. Wszędzie był bałagan i nieporządek, nawet klomby pani Heleny były szare. Gdyby ona żyła, wszystko wyglądałoby inaczej.

Pod koniec czerwca Marcin otrzymał od ojca prezent. Była to strzelba dubeltowa, a dodatkowo torba myśliwska ze śrutem, prochem i kapiszonami. Szczęśliwy udał się na pierwsze swoje polowanie na kaczki nad staw. Zwierzęta jednak nie czekały na oddanie przez niego strzału i odleciały. Niezadowolony Marcin poszedł w inne miejsce obrośnięte olchami nad rzekę, ale i tutaj nie miał szczęścia. Zapominając o świecie, plątał się po lesie bez celu i tak mu się to spodobało, iż zaczął to robić codziennie. Całymi dniami chodził za ptakami i bardzo polubił te wędrówki, dalekie i bardzo dla niego odkrywcze. Zwiedzał także sąsiednie wioski: Bukowce, Porębę i Leszczynową Górę.
Najbiedniejszą wioską z osiemnastoma domami były Gawronki. Większość gospodarzy miała po trzy morgi ziemi pod górą i nikt nie miał konia, zboże też nie najlepiej się tam hodowało. Dlatego też byli zależni od gospodarza Scubioły z pobliskich Bukowców. Był najbogatszym chłopek w okolicy, pożyczał pieniądze i różnego rodzaju inne dobra, aby potem odbierać w naturze lub robociźnie. Sam chodził w brudnej koszuli i niczym się nie wyróżniał spośród tłumu chłopów. Tylko Lejba Koniecpolski był niezależny od Scubioły, ale dlatego, że sam siebie zaprzęgał lub żonę do brony. Miał wiele potomstwa i dorabiał jako szewc, robiąc chłopom trepy z kradzionego drewna. Gdy nie mógł pracować, iść w czerwcu jak inni chłopi na zarobek w innych wsiach, wtedy jego rodzina przymierała głodem.

Marcin poznał Szymona Nogę, najlepszego w Gawronkach strzelca. Towarzyszył mu w wyprawach po lesie i wsłuchiwał się w opowieści mężczyzny. Szymon miał żonę i córkę, które wysyłał do pracy, sam był postrzelony w rękę i nie mógł ciężko pracować. Znany był jednak z dawnych czasów, gdy jako wytrawny myśliwy tropił różne zwierzęta w lasach, a potem sprzedawał je szlachcie.
Któregoś dnia opowiedział Marcinowi historię z powstania styczniowego. Dwaj Moskale prowadzili i znęcali się nad powstańcem. Wtedy to Kostur, chłop dobrze posługujący sie strzelbą, zastrzelił jednego z Moskali, a drugi uciekł. Powstańca nie udało się uratować, bo moskale go zabili. Kostur pochował go pod jednym z drzew, a na drzewie powiesił czarny krzyż. Noga pokazał go Marcinowi.
Przyjaźń z Szymonem zakończyła się samoistnie pewnego dnia, gdy Noga namówił go na polowanie na głuszce. Kazał Marcinowi przynieść alkohol, ponieważ mieli się nim natrzeć, aby zwabić głuszce. Okazało się później, iż Noga napił się i zjadł to, co przyniósł Marcin, chłopakowi kazał używać wabika, a sam zniknął. Wracając wieczorem do domu, Marcin natknął się na śpiącego Nogę. Potem dowiedział się, iż głuszców nie było w okolicy od lat.

Rozdział XI

Nowy rok szkolny Marcin przywitał w szkole wraz z nowym dyrektoremKriestiobriodnikowem. Nowy inspektor nazywał się Zabielskij. Ponadto łaciny uczył Pietrow a historii Kostriulew, ale nie tylko nauczyciele się zmienili. Nauczyciele wszędzie szpiegowali uczniów, nawet na stancjach wizytowali ich częściej.

Wprowadzono książkę i funkcję jakby przewodniczącego stancji. Miał on za zadanie zapisywania wszystkich wyjść i ruchów uczniów poza obręb stancji. Życie uczniów generalnie zaczęło przypominać życie więźniów z przewagą nakazów i zakazów, z naciskiem na rusyfikację i kontrolę, „odpolszczanie” uczniów. Nakazywano im branie udziału w przedstawieniach teatralnych rosyjskich sztuk a odradzano polskie. Poza szkołą w Klerykowie widoczne były zmiany nazw ulic na rosyjskie i likwidacja polskich urzędów.
Jednego razu Marcin z kolegami byli na rosyjskiej sztuce w teatrze i do swojej loży zaprosił ich Majewski oraz gubernator. Dostali potem paczkę cukierków od profesora. Innego dnia inspektor Zabielskij poprosił Marcina o zaniesienie do domu zeszytów klasowych. Przyjął go u siebie bardzo uprzejmie i od tej pory Marcin odwiedzał go bardzo często, traktując jak mistrza.

Rozdział XII

Poznajemy nowego bohatera. Jest nim Andrzej Radek. Przybywa do Klerykowa i staje się kolegą Marcina. Pochodził z biednej rodziny i do miasteczka przyszedł pieszo. Pochodził z ze wsi Pajęczyn Dolny i w dzieciństwie wypasał gęsi i świnie. Jego ojciec był fornalem w majątku. Któregoś dnia poznał wiejskiego nauczyciela Antoniego Paluszkiewicza, nauczyciela dwóch paniczów. Radek jak inne dzieci naśmiewał się z niego, przezywał go „Kawką” i dał się złapać. Pan Antoni przyprowadził go do siebie i pokazał kilka książek. Od tego momentu zaczęła się ich przyjaźń, a także wspólna nauka. Nauczył Andrzeja czytać i pisać, a potem za zarobione pieniądze opłacił mu progimnazjum. Gdy zmarł, chłopiec był w drugiej klasie, a opiekująca się nim gospodyni okradła go.Dlatego Andrzej musiał od najmłodszych lat ciężko pracować jako korepetytor. Gdy wrócił do domu, rodzice nie mogli mu pomóc. Odprowadzili go tylko na drogę i wskazali kierunek, w jakim miał iść do Klerykowa. Na drodze zatrzymał go młody szlachcic i podwiózł do miasta. Nie miał pieniędzy na utrzymanie się, ale miał szczęście. Szlachcic podwiózł go nie tylko do miasta, ale do swego kuzyna, który zatrudnił chłopca jako korepetytora dla swojego syna Władzia Płoniewicza. W ten sposób Andrzej miał dach nad głową, ale też nowe obowiązki.

Władzio nie chciał się uczyć, ojciec załatwiał mu wszystko za łapówki. Teraz jednak postanowił zatrudnić korepetytora i Andrzej całymi dniami, przed i po szkole poświęcał swój czas Władziowi. Nie miał czasu nawet na własne zajęcia.
W szkole Andrzejowi szło dość dobrze, miał tylko jednego wroga. Był nim inny uczeń Tynkiewicz, który bardzo dokuczał Radkowi. Pewnego razu jednak już nie wytrzymał i pobił swego prześladowcę. Gdy o tym wypadku dowiedział się dyrektor gimnazjum, nakazał wydalenie Radka ze szkoły i skreślenie z listy uczniów. Andrzej bardzo rozpaczał z tego powodu. Znowu jednak uśmiechnęło się do niego szczęście. Świadkiem całego zdarzenie był Marcin i o wszystkim opowiedział inspektorowi Zabielskiemu. Z tego powodu nauczyciele i dyrektor postanowili zawiesić karę i Radek wrócił do szkoły.

Oprac. R. 1-3R. 4-9 R. 10-12 R. 13-16R. 17-18Int.Plan/Mini

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close