epoki, analiza wierszy, słownik terminów literackich

Świtezianka – analiza i interpretacja ballady Adama Mickiewicza.
Zobacz także artykuł o epoce romantyzmu, w której tworzył poeta i jego biografię w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Jakiż to chłopiec piękny i młody?
Jaka to obok dziewica?
Brzegami sinej Świtezi wody
Idą przy świetle księżyca.Ona mu z kosza daje maliny,

A on jej kwiatki do wianka;
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,
Pewnie to jego kochanka.

Każdą noc prawie, o jednej porze,
Pod tym się widzą modrzewiem.
Młody jest strzelcem w tutejszym borze,
Kto jest dziewczyna? – ja nie wiem.

Skąd przyszła? – darmo śledzić kto pragnie,
Gdzie uszła? – nikt jej nie zbada.
Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,
Jak ognik nocny przepada.

“Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno,
Na co nam te tajemnice,
Jaką przybiegłaś do mnie drożyną?
Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?

Minęło lato, zżółkniały liścia
I dżdżysta nadchodzi pora,
Zawsze mam czekać twojego przyścia
Na dzikich brzegach jeziora?

Zawszeż po kniejach jak sarna płocha,
Jak upiór błądzisz w noc ciemną?
Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,
Zostań się, o luba! ze mną.

Chateczka moja stąd niedaleka
Pośrodku gęstej leszczyny;
Jest tam dostatkiem owoców, mleka,
Jest tam dostatkiem źwierzyny”.

“Stój, stój – odpowie – hardy młokosie,
Pomnę, co ojciec rzekł stary:
Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie,
A w sercu lisie zamiary.

Więcej się waszej obłudy boję,
Niż w zmienne ufam zapały,
Może bym prośby przyjęła twoje;
Ale czy będziesz mnie stały?”

Chłopiec przyklęknął, chwycił w dłoń piasku,
Piekielne wzywał potęgi,
Klął się przy świętym księżyca blasku,
Lecz czy dochowa przysięgi?

“Dochowaj, strzelcze, to moja rada:
Bo kto przysięgę naruszy,
Ach, biada jemu, za życia biada!
I biada jego złej duszy!”

To mówiąc dziewka więcej nie czeka,
Wieniec włożyla na skronie
I pożegnawszy strzelca z daleka,
Na zwykłe uchodzi błonie.

Próżno się za nią strzelec pomyka,
Rączym wybiegom nie sprostał,
Znikła jak lekki powiew wietrzyka,
A on sam jeden pozostał.

Sam został, dziką powraca drogą,
Ziemia uchyla się grząska,
Cisza wokoło, tylko pod nogą
Zwiędła szeleszcze gałązka.

Idzie nad wodą, błędny krok niesie,
Błędnymi strzela oczyma;
Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie,
Woda się burzy i wzdyma.

Burzy się, wzdyma, pękają tonie,
O niesłychane zjawiska!
Ponad srebrzyste Świtezi błonie
Dziewicza piękność wytryska.

Jej twarz jak róży bladej zawoje,
Skropione jutrzenki łezką;
Jako mgła lekka, tak lekkie stroje
Obwiały postać niebieską.

“Chłopcze mój piękny, chłopcze mój młody -
Zanuci czule dziewica -
Po co wokoło Świteziu wody
Błądzisz przy świetle księżyca?

Po co żałujesz dzikiej wietrznicy,
Która cię zwabia w te knieje:
Zawraca głowę, rzuca w tęsknicy
I może jeszcze się śmieje?

Daj się namówić czułym wyrazem,
Porzuć wzdychania i żale,
Do mnie tu, do mnie, tu będziem razem
Po wodnym pląsać krysztale.

Czy zechcesz niby jaskółka chybka
Oblicze tylko wód muskać,
Czy zdrów jak rybka, wesół jak rybka,
Cały dzień ze mną się pluskać.

A na noc w łożu srebrnej topieli
Pod namiotami źwierciadeł,
Na miękkiej wodnych lilijek bieli.
Śród boskich usnąć widziadeł”.

Wtem z zasłon błysną piersi łabędzie,
Strzelec w ziemię patrzy skromnie,
Dziewica w lekkim zbliża się pędzie
I “Do mnie, woła, pójdź do mnie”.

I na wiatr lotne rzuciwszy stopy,
Jak tęcza śmiga w krąg wielki,
To znowu siekąc wodne zatopy,
Srebrnymi pryska kropelki.

Podbiega strzelec i staje w biegu,
I chciałby skoczyć, i nie chce;
Wtem modra fala, prysnąwszy z brzegu,
Z lekka mu w stopy załechce.

I tak go łechce, i tak go znęca,
Tak się w nim serce rozpływa,
Jak gdy tajemnie rękę młodzieńca
Ściśnie kochanka wstydliwa.

Zapomniał strzelec o swej dziewczynie,
Przysięgą pogardził świętą,
Na zgubę oślep bieży w głębinie,
Nową zwabiony ponętą.

Bieży i patrzy, patrzy i bieży;
Niesie go wodne przestworze,
Już z dala suchych odbiegł wybrzeży,
Na średnim igra jeziorze.

I już dłoń śnieżną w swej ciśnie dłoni,
W pięknych licach topi oczy,
Ustami usta różane goni
I skoczne okręgi toczy.

Wtem wietrzyk świsnął, obłoczek pryska,
Co ją w łudzącym krył blasku;
Poznaje strzelec dziewczynę z bliska,
Ach, to dziewczyna spod lasku!

“A gdzie przysięga? gdzie moja rada?
Wszak kto przysięgę naruszy,
Ach, biada jemu, za życia biada!
I biada jego złej duszy!

Nie tobie igrać przez srebrne tonie
Lub nurkiem pluskać w głąb jasną;
Surowa ziemia ciało pochłonie,
Oczy twe żwirem zagasną.

A dusza przy tym świadomym drzewie
Niech lat doczeka tysiąca,
Wiecznie piekielne cierpiąc żarzewie
Nie ma czym zgasić gorąca”.

Słyszy to strzelec, błędny krok niesie,
Błędnymi rzuca oczyma;
A wicher szumi po gęstym lesie,
Woda się burzy i wzdyma.

Burzy się, wzdyma i wre aż do dna,
Kręconym nurtem pochwyca,
Roztwiera paszczę otchłań podwodna,
Ginie z młodzieńcem dziewica.

Woda się dotąd burzy i pieni,
Dotąd przy świetle księżyca
Snuje się para znikomych cieni;
Jest to z młodzieńcem dziewica.

Ona po srebrnym pląsa jeziorze,
On pod tym jęczy modrzewiem.
Kto jest młodzieniec? – strzelcem był w borze.
A kto dziewczyna? – ja nie wiem.

Jezioro Świteź

Ballada pochodzi z tomiku “Poezje” Adama Mickiewicza wydanego w 1822 roku w Wilnie. Jej bohaterami są młody chłopiec i piękna dziewczyna. Widzimy ich spacerujących brzegami Świtezi – jezioro na Białorusi. Ona niesie ze sobą maliny, nazbierała dla niego, a on ma dla niej kwiatki. Dziewczyna uplecie sobie z nich wianek. Spotykają się pod starym modrzewiem regularnie każdej nocy. Z pewnością bardzo się kochają. Narrator opowiada o nich, zdradza, że młodzieniec jest strzelcem w borze, czyli myśliwym, natomiast pochodzenia i zajęcia dziewczyny nie zna. Nie wiadomo skąd dziewczyna przychodzi, ani też dokąd codziennie znika, po prostu przepada jak światełko nocne, jak świetlik.

Tego wieczora chłopiec biorąc jej dłonie w swoje ręce, prosi, aby zdradziła mu sekret swego pochodzenia. Minęło już lato i nadchodzi jesień, więc martwi się, czy ona nadal będzie gdzieś po lasach się tułała niczym sarna? Prosi, aby została z tym, kto ją kocha, czyli z nim już na zawsze. Zaprasza ją do swojego domu. Jest położony niedaleko w gęstej leszczynie. Chłopiec ma tam dość żywności, zwierzyny, aby ją ugościć i prawdopodobnie z nią dalej żyć.

Dziewczyna wstrzymuje jego obietnice, bo przypomina słowa ostrzeżenia mówione jej przez ojca. W jego opinii mężczyźni pięknie mówią, ale w sercach mają “lisie zamiary” – coś podstępnie knują. Strzelec upadł na kolana i zaczął przysięgać jej miłość oraz wierność. Panna ostrzegła, aby dotrzymał przysięgi, ponieważ złamanie jej może dla niego źle się skończyć, także dla jego duszy. Po tym ostrzeżeniu panna założyła wianuszek na głowę i znikła w oddali na błoniach.

Podczas powrotu do domu młodzieniec zobaczył wzburzoną wodę jeziora i nieoczekiwanie w jeziorze piękną dziewczynę. Zapytała go, dlaczego jest smutny i za kim tęskni? Domyśliła się, że oddał swoje serce jakiejś pannie, która jednak pozostawiła go samego i odeszła, a być może drwi z niego i jego miłości. Nieznajoma nimfa zaczęła zapraszam strzelca do siebie, do wody, zapraszać do wspólnej zabawy. Będą całymi dniami pluskać się w wodzie a po męczących zabawach będą razem spać na miękkich kwiatkach. Zbliżyła się do niego na tyle, aby mógł zobaczyć jej urodę. Wzywała go do siebie i zachęcała.

Młodzieniec podbiegł do brzegu i chciał wskoczyć do wody, lecz się zawahał. Wtedy woda lekko oblała mu stopy i zrobiło się chłopcu przyjemnie. Zapomniał o dziewczynie, której składał przysięgi i wszedł do wody za piękną nieznajomą. Płynął za dziewczyną i szybko znalazł się na środku jeziora. Wiatr zawiał i strzelec rozpoznał w nieznajomej swoją dziewczynę. Był bardzo zaskoczony, a ukochana przypomniała mu złożoną i złamaną teraz przysięgę. Za karę pochłonie go woda a dusza będzie błądzić nad wodą i przez tysiące lat będzie cierpieć przy modrzewiu. Tam młodzieniec składał właśnie przysięgę.

Gdy młodzieniec zrozumiał swój błąd, rozpętała się wichura i wzburzyła woda. Pochłonęła go woda i zginął, a dziewczyna zniknęła. Od tamtej pory nocami woda wzburza się podobnie, brzegami Świtezi natomiast przechadzają się duchy zakochanej pary, chłopca i dziewczyny. Ona często pląsa po jeziorze a duch chłopca jęczy pod modrzewiem.

Tytuł utworu: świtezianka oznacza nimfę wodną z jeziora Świteź, ale też ważkę o lśniących skrzydłach. Ballada składa się z 38 strof, w każdej są 4 wersy. Została napisana wierszem regularnym na przemian 10- i 8-zgłoskowcem z rymami żeńskimi przeplatanymi. Epitety to grupa najliczniej reprezentowanych tu środków językowych. Odgłosy przyrody, opisy wichru i burzy, otchłani jeziora tworzą nastrój tajemniczości i grozy. Punktem kulminacyjnym opowieści narratora jest moment, gdy młodzieniec zbliża się w wodzie i rozpoznaje w nieznajomej swoją dziewczynę.

Przysięga oznacza wierność, wierność oznacza miłość…

Interpretacja/dodatek

Jezioro Świteź - Białoruś

“Świtezianka” to ballada o wierności i zasadach, w jakie człowiek wierzy od wieków. Romantycy sięgali programowo do podań i wierzeń ludowych, aby dociekać “prawd żywych” (por. analizę “Dziadów” cz. II). Jedna z nich brzmi dość złowrogo właśnie w ustach nieznanej dziewczyny. Dotyczy przysięgi. Konsekwencje złamania przysięgi są tragiczne dla chłopca. Gdyby każda złamana przysięga kończyła się “otchłanią” dla łamiącego ją człowieka, cóż, rodzaj ludzki już dawno by wyginął. Dla przykładu wielu uczniów składających w klasach pierwszych przysięgę – ślubowanie, że “będą się uczyć pilnie”… Wielu dorosłych ludzi przysięgających sobie wierność, a potem łamiących dane słowo, musiałoby… “Nie starczyłoby modrzewi”. Jeden z filozofów postawił kiedyś hipotezę, że życie na ziemi jest właśnie takim błąkaniem się za karę niczym duchy z ballady. Czyżbyśmy byli więc cieniami naszych grzechów? Nikt nie jest doskonały, ale ludzie bardzo się starają ćwiczyć swoje charaktery i udoskonalać się. Pomaga nam w tym właśnie tradycja ludowa, sięganie do źródeł tej pierwotnej ludzkiej mądrości.

Współcześnie treść “Świtezianki” nakazuje ludziom, więc i Tobie, aby szanować słowo. Zanim coś komuś obiecasz, a nawet sobie samej/samemu, zastanów się kilka razy.

Tylko dla chłopaków

Świtezianka oznacza nimfę wodną ze Świtezi. Może to jakaś aluzja do dziewcząt, które często są takimi znikającymi nie wiadomo gdzie zjawami? Miłość romantyczna unosi niewinne chłopięce serca… Werter, Gustaw, sam mistrz Mickiewicz nieszczęśliwie zakochany w Maryli. Oj, zbuntujcie się chłopaki, zbuntujcie, przestańcie tak ślepo kochać dziewczyny…

Z kobietami jest jak z cieniem – powiedział pewien mędrzec. Ucieka, gdy próbujesz go dogonić. Biegnie za Tobą, gdy od niego uciekasz.

Co na to piękne znikające nimfy? Znikają… ;)

Dodaj komentarz


Reklamy Prolink:  

This movie requires Flash Player 9