epoki, analiza wierszy, słownik terminów literackich

Analiza i interpretacja wiersza Jana Kochanowskiego “Pieśń V” – Pieśń o spustoszeniu Podola przez Tatarów.
Zobacz informacje o epoce współczesności i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Wieczna sromota i nienagrodzona
Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona
Podolska leży, a pohaniec sprosny,
Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny!
Podole – kraina w dawnej Polsce (więcej), którą napadli Tatarzy (grupa ludów tureckich).

Sromota – hańba, wstyd – i ogromna szkoda stała się Polsce. “Polaku!” – wykrzyknik oznacza, że poeta chce wyeksponować adresata, apostrofa, pragnie zwrócić uwagę czytelnikom na bardzo ważne wydarzenia, o których być może jeszcze nie wiedzą. Tym ważnym faktem jest spustoszenie ziemi Podola (dawne tereny na wschodzie Polski – dzisiaj Ukraina), najechane przez pohańca – nędznika, nikczemnika – który znajduje się aktualnie nad Dniestrem i liczy swoje łupy żałosne – wzbudzające żal.

Niewierny Turczyn psy zapuścił swoje,
Którzy zagnali piękne łanie twoje
Z dziećmi pospołu a nie masz nadzieje,
By kiedy miały nawiedzić swe knieje.
Turek, niewierny – wyznający inną religię – napadł na polską ziemię. Rozpuścił psy – porównanie żołnierzy tatarskich do psów i jednocześnie oznaka ich poddaństwa wobec Turków – a oni zagnali łanie polskie – porównanie kobiet do bezbronnych saren – z dziećmi do niewoli. Nie ma też nadziei, aby kiedyś te dzieci wraz z matkami powróciły do swoich domów rodzinnych.
Jedny za Dunaj Turkom zaprzedano,
Drugie do hordy dalekiej zagnano;
Córy szlacheckie (żal się mocny Boże!)
Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże.
Los polskich kobiet był straszny. Sprzedawano jedne za Dunaj jako niewolnice, a inne oddawano hordom, czyli żołnierzom, aby im ścieliły łoża. Poeta określa tureckiego najeźdźce terminem “psy bisurmańskie” – psy islamskie. Horda – (orda) – to obóz armii tatarskiej.
Zbójce (niestety), zbójce nas wojują,
Którzy ani miast, ani wsi budują;
Pod kotarzami tylko w polach siedzą,
A nas nierządne, ach, nierządne, jedzą!
Zbójcami poeta nazywa Tatarów napadających na polskie ziemie. Nie budują miast ani wiosek, żyją pod namiotami w polach. Czasownik “jedzą” w ostatnim wersie oznacza, iż łupią, okradają bezbronnych Polaków. Przymiotnik “nierządne” oznacza tutaj brak jakiegokolwiek nadzoru nad armią turecką. Żołnierze samowolnie napadają na polskie gospodarstwa i majątki ziemskie, tak są rozzuchwaleni.
Tak odbieżałe stado więc drapają
Rozbójce wilcy, gdy po woli mają,
Że ani pasterz nad owcami chodzi,
Ani ostrożnych psów za sobą wodzi.
Kochanowski porównuje podolską ludność do stada pozostawionego bez opieki. Z kolei wroga do wilków napadających na owce. Nie ma pasterza stado owiec, to aluzja do króla, który powinien był zainteresować się losem swoich poddanych.
Jakiego serca Turkowi dodamy,
Jesli tak lekkim ludziom nie zdołamy?
Ledwieć nam i tak króla nie podawa;
Kto się przypatrzy, mała nie dostawa.
Pytanie retoryczne zawarte w dwóch wersach dotyczy ironii. Otóż Turcy naprawdę uwierzą w swoją potęgę i będą rośli w siłę, jeśli Polacy nie odeprą ich ataków. Będą pozwalać sobie na jeszcze więcej, ponieważ w Polsce nie ma króla, jest bezkrólewie, a wróg to wykorzystuje.
Zetrzy sen z oczu, a czuj w czas o sobie,
Cny Lachu! Kto wie, jemu czyli tobie
Szczęście chce służyć? A dokąd wyroku
Mars nie uczyni, nie ustępuj kroku!
W bezpośrednim zwrocie, apostrofie do Polaków, poeta wzywa wszystkich do walki. Używa w odniesieniu do swoich rodaków, używając przymiotnika “cny” – cnotliwy, zacny, dobrotliwy czy też dobry. Być może słowa te kieruje do Polaków posiadających wrażliwe sumienia, pobudzając ich do reakcji. Mars, mitologiczny bóg wojny, ma sprzyjać i patrzeć na rozprawę pomiędzy armią polską i Tatarami.
A teraz k’temu obróć myśli swoje
Jakobyć szkody nieprzyjaciel twoje
Krwią swą nagrodził i omył tę zmazę,
Którą dziś niesiesz prze swej ziemie skazę.
Kolejna strofa jest kontynuacją wywodu i rady dawanej polskim obywatelom. Mają oni pomścić wszystkie ofiary, aby zatrzeć “skazę” – ranę zadaną ciosami napastników.
Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają?
Biedne półmiski, czego te czekają?
To pan, i jadać na śrebrze godniejszy,
Komu żelazny Mars będzie chętniejszy.
Pytanie jednowyrazowe “Wsiadamy?” to również zagrzewanie do walki, poeta wykazuje swoją gotowość, aby w każdej chwili ruszyć na ratunek podbitym terenom. Dalej w wersach pojawiają się kolejne pytania, tym razem retoryczne. Okazuje się bowiem, że polską szlachtę trzymają w domach półmiski, czyli jedzenie i wygody. Nie mają ochoty, zamiaru walczyć. Zdaniem Kochanowskiego każdy kto walczy o swoją ojczyznę, jest panem i jest godny jadać na srebrnych zastawach.
Skujmy talerze na talery, skujmy,
A żołnierzowi pieniądze gotujmy!
Inszy to darmo po drogach miotali,
A my nie damy, bychmy w cale trwali?
W strofie dziesiątej poeta wzywa szlachtę, aby przetopiła swoje zastawy srebrne na talary, pieniądze i wystawiła prawdziwą, zaciężną armię. Porównuje tę sytuację do płacenia podatków na cele rozbudowy dróg, którymi nikt nie podróżuje. W przypadku wojny chodzi o nie o drogi, ale życie rodaków, które jest bezcenne.
Dajmy; a naprzód dajmy! Sami siebie
Ku gwałtowniejszej chowajmy potrzebie.
Tarczej niż piersi pierwej nastawiają,
Pozno puklerza przebici macają.
Zachęca szlachtę do opłacenia podatków. Te pieniądze pomogą walczyć z napaścią. Z kolei w którymś momencie, gdy już wojska nie będą dawały sobie rady z wrogiem, wówczas szlachta zorganizuje ogólne krajowe pospolite ruszenie, ale póki co niech walczy wojsko zaciężne.
Cieszy mię ten rym: “Polak mądr po szkodzie”:
Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.
Ostatnia strofa przypomina staropolskie powiedzenie, że Polak jest mądry po szkodzie. Jeśli jednak Polacy nie przejmą się zagrożeniem tureckim, nie staną teraz, gdy potrzeba do walki, wówczas może powstać nowe powiedzenie. Chodzi o to, że Polacy potrafią wyciągać wnioski z zaistniałych zdarzeń, ale może też powstać nowe powiedzenie konkurencyjne do “Polak mądry po szkodzie”, bo brzmiące: “Polak przed i po szkodzie głupi”.

Budowa wiersza

Wiersz jest zbudowany z 12 strof, w każdej po 4 wersy 11-zgłoskowe z rymami żeńskimi sąsiednimi: aa, bb.

Ojczyzna to rodzina, miejsce, język, tradycja, kultura

I jeszcze…

Polska była wielkim mocarstwem w XVI w.- odszukaj Podole

“Pieśń V” Jana Kochanowskiego powstała pod wpływem wydarzeń historycznych i jest też znana pod nazwą “Pieśń o spustoszeniu Podola przez Tatarów”. Często zdarza się, iż nazw: Tatar Turek używa się zamiennie, szczególnie w literaturze staropolskiej. Kochanowski wiedział o napadzie/najeździe Tatarów na Podole w 1575 r., który spowodował wzięcie do niewoli, w jasyr, około 50 tys. polskich obywateli. Los bardzo okrutnie obszedł się z polskimi kobietami, które zdaniem Kochanowskiego “zagnano” do obozu Tatarów i tam skazano na pohańbienie. W imieniu pokrzywdzonych poeta nawołuje wszystkich Polaków do zemsty nad Tatarami.

W wierszu Kochanowski ubliża Tatarom, nazywając ich “psami bisurmańskimi”, “pohańcami”, zbójcami czy wilkami. Są cywilizacyjnie opóźnieni, bowiem żyją w stepie i wystarczą im namioty, prowadzą koczownicze życie. To w oczach poety lud prymitywny i dziki. Polacy z kolei przysporzą im wielu powodów do radości i zadufania, jeśli nie podejmą z nimi walki. Przez sześć strof czytamy o wielkim ciosie, jaki znienacka zadał Polsce wróg, korzystając przy tym ze słabości władzy w Polsce. W kolejnych pięciu podmiot zachęca lub zagrzewa szlachtę do patriotycznych czynów. Początkowo ironicznie mówi o półmiskach, symbolu szlacheckiego egoizmu i prywaty, wygody i skłonności do biesiadowania, beztroskiego życia. Potem jednak prosi o pieniądze na wojsko i jeśli zajdzie potrzeba o pospolite ruszenie. W ostatniej strofie wypowiada przestrogę dla Polaków, którzy jawnie będą mogli nazywać siebie głupcami, jeśli nie wyciągną wniosków z historii. Jest to wiersz przesiąknięty obawą o stan kraju i patriotyzmem.

REKLAMA

Dodaj komentarz


Reklamy Prolink: