mlektury.pl

Analiza i interpretacja wiersza Juliana Przybosia “Oda do turpistów”.
Zobacz informacje dotyczące epoki międzywojnia, a także jego biografię w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Bez serc, bez nerek, bez mięsa od kości,
o, najwierniejszy posągu człowieka,
trwały, pogrzebny
szkielecie,
arcydzieło portretowej rzeźby!
Podaj mi piszczel!
Niechaj na tym flecie
niepokalanie białym, obranym do czysta,
zaświstam
z wesołoposępnym dreszczem
Odę do postarzałej o sto lat młodości
brodatej,
ponurej,
Waszej, pokorni wyjadacze resztek
zastraszająco wspaniałego Ścierwa
Charlesa Baudelaire’a!
(z łac. turpis, turpe = brzydki, brzydka, brzydkie) “Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy” – zaczyna się “Oda do młodości” Adama Mickiewicza. Jest to manifest młodych romantyków porywający ich do tworzenia nowego, lepszego świata. U Przybosia widzimy brak nerek, mięsa i kości na ludzkim szkielecie. Poeta nazywa go arcydziełem rzeźby i portretów. Stosuje zdania wykrzyknikowe dla zaznaczenia swoich emocji. Nakazuje, aby ktoś podał mu piszczel, a on zagra na niej jak na flecie. Będzie grał melodię pieśni sprzed 100 lat - aluzja do twórczości Baudelaire. Określa pokolenie poetów jako właśnie “wyjadaczy resztek” – epigonów, ślepych naśladowców tego francuskiego poety. “Zastraszająco wspaniałe ścierwo” – to epitet oceniający znaczenie twórczości Baudelaire. Przetrwało ono próbę czasu i nadal jest wielkie – “zastraszająco” – określenie zdziwienia i być może przerażenia, że dziedzictwo to jest tak wielkie. Albo Przyboś je chwali i podziwia, albo je krytykuje – obie wersje interpretacji są możliwe.
Niech nad martwym Waszym światem
wzniosę się
i spadnę
ryjąc głęboko w połaciach mięsa nosem,
ażeby sprostać
Wam, przedwcześnie starczy,
których dzieciństwo i młodość kaleka
ocalały z wojennych, a nie ocalały
z pokojowych zniszczeń!…
Lecz bez tej sztucznej szczęki zapytam Was z prosta:
“Niech nad martwym wzlecę światem” – pisze Mickiewicz. Przyboś chce się wznieść ponad światem turpistów i spaść później. Swój lot i upadek ukazuje jako lot i upadek kupy mięsa. Chciałby sprostać, spodobać się młodym, których określa mianem przedwcześnie postarzałych – to nie jest komplement. Podobnie z ironią mówi o ich przeszłości, że nie znają zła, bo tak naprawdę nie znają wojny i jej tragedii, jakby nie mają więc
prawa mówić o śmierci i pokazywać zła świata, bo go nie znają. Z kolei w ostatnich wersach poeta postanawia zrzucić “sztuczną szczękę” – aluzja do stylistyki turpistów i Baudelaire’a i wprost zapytać turpistów, poetów:
Czyżbyście wierzyli,
że jak na (garbatego) poetę wystarczy
będąc ogonem wywracać do góry
kota cudzej myśli
wte i wewte?
Że brzydkie to piękne, ładne to szkaradne
i na odwrót?
I więcej w wierszach ruszać nie trzeba rozumem?
Czy wierzą, że wystarczy poprzestawiać, odwrócić wartości estetyczne? Czy ich zdaniem wystarczy w miejsce piękna wstawić brzydotę i wmawiać ludziom, że brzydota jest piękna? Albo też czy uważają, że w wierszach nie trzeba wykazać się mądrością (“ruszać rozumem”)? Te pytania retoryczne zaprawione sarkazmem ośmieszają turpistów.
Na darmo Wasza trwoga, udana czy szczera,
straszy nogą wyjętą z kubła w prosektorium,
spreparowaną w szkole estetycznej numer:
zero
przeciw nodze od stołu ległej na śmietniku,
na tym Waszym Parnasie, gdzie ze szczurem i gó-,
(emblematem głównym
Muzy Nekrofilii)
uczycie się bez kropki pisać w szkole numer:
zera.
Przyboś oskarża poetów o udawanie strachu czy troski o świat. Pokazują go poprzez pryzmat prosektorium, miejsca, w którym dokonuje się sekcji zwłok. Ich szkołę określa mianem – “numer: zero”. Ze śmietnika uczynili Parnas, gdzie uczą się pisać wraz ze szczurami i “gó-”. W nawiasie mowa jest o nekrofilii – jest to poważna choroba psychiczna - dewiacja seksualna, polegająca na odczuwaniu potrzeby kontaktu ze zwłokami.
Wasz “dreszcz” nie wytrzymuje porównania z Baką!
Przywyknął już do tego, nie zlęknie się mieszczuch.
Nudzicie go jednako.
Bo kogóż dziś połechce Twój makaberotyk
ze wstrętem estetycznie smacznym, pseudonowym,
o Ty,
moralisto od siedmiu czyraków!
Albo ty, drugi wieszczu
od nogi stołowej:
Twój pogrzebacz nie wstrząśnie Dziunią z manikury!

Na darmoś się, poeto, jeden z drugim uwziął.
Ziewa widząc Was w tele sam Matysiak Józio…

Prawdopodobnie Przyboś porównuje twórczość turpistów do dzieł Józefa Baki, poety późnego baroku. Jego niektóre dzieła cytowano w oświeceniu jako przykłady grafomanii (zob. dodatek poniżej), ale na przykład “Uwagi rzeczy ostatecznych i złości grzechowej” są powszechnie uznane za arcydzieło. Nikogo z czytelników nie zachwyci z pewnością “makabrerotyk” – złośliwy zrost wyrazowy – neologizm - oznaczający makabryczny erotyk, który nie jest niczym nowym. Podobnie obraźliwym jest nazywanie turpistów moralistami “od siedmiu czyraków” - analogicznie: “od siedmiu boleści” -  czyrak to ropna narośl wokół mieszka włosowego. Wieszcz od nogi stołowej i pogrzebacza to wyraźna aluzja do twórczości Ernesta Brylla i Stanisława Grochowiaka. Twierdzi, iż przeciętny czytelnik (Matysiak Józio) będzie ziewał, nudził się, czytając ich wiersze.
Nie prześcigniesz “Śmierci niechybnej”;
piękniej nie zbrzydniesz.

Biedni! Jeden tak długo drażnił swą tajemną ranę,
że stał się dziś Ronsardem róży z mięsodziwa
(caro luxurians),
samochcącą ofiarą fantazyjnej trwogi.
Drugi wciąż pełza koło odłamanej
stołowej nogi
i nadeptuje swój uraz.

Nie prześcigną w swej grafomanii “Uwagi śmierci niechybnej” wspomnianego wcześniej poety Józefa Baki. Poecie jest ich żal, określa ich epitetem “Biedni”. Sami preparują swoje rany, aby je opisywać, chcą być Ronsardami (Pierre de Ronsard – renesansowy twórca francuski nazywany księciem poetów), książętami poetów z “mięsodziwa” – neologizm charakterystyczny dla turpistów, podobnie jak “samochcąca ofiara” wymyślonej estetyki. Poeta twierdzi, iż turpiści wymuszają skupienie uwagi na rzeczach sztucznie udziwnionych, spreparowanych, sprowokowanych przez samych siebie. Na przykład jeden z nich rozjątrza ranę, aby o niej pisać, drugi kręci się wokół nogi stołowej, aby o niej pisać, jakby nie było innych tematów bardziej naturalnych.
Nie wytknęliście głowy z kubła u Becketta:
biedni! Nawet na własną śmietniczkę Was nie stać…
Nie, nie żal mi Was!
Wasz Pegaz-Szczur sparszywiał!

Zmykajcie! Zarządzam niniejszym
deratyzację Waszych wierszy.

Oskarża ich o to, że czerpią z twórczości Becketta (Samuel Beckett był twórcą teatru absurdu), zatem nie są oryginalni. “Nie żal mu ich” - to przewrotne stwierdzenie, które można odczytać zupełnie odwrotnie. Ich natchnienie poetyckie, symbolizujące przez Pegaza, porównuje ze Szczurem. Na zakończenie zarządza deratyzację, czyli odszczurzanie (tępienie gryzoni) w wierszach turpistów.

Czym śpiewak dla ludzi?

I jeszcze…

Brzydota

Można domniemywać, iż Przyboś krytykuje turpistów. W pierwszych dwóch strofach krótko charakteryzuje poezję turpistów, aby później przejść do “natarcia”. Po zrzuceniu “sztucznej szczęki”, która pozwalała mu wyrażać się stylistyką Baudelaire’a, “wygarnia całą prawdę” i swoje odczucia na temat dzieł turpistów. Oskarża ich ni mniej ni więcej o plagiat, o to, że wykorzystali do swojego programu odkrycia Baudelaire’a i Becketta, aby stać się Ronsardami, ale on postrzega ich jako współczesnych mu Baków. Niszczy ich, pozbawiając talentu, odmawiając oryginalności i nazywając grafomanami. Twierdzi, iż sami potrafią się okaleczać czy wpatrywać w odłamane nogi stołów, aby tylko móc o nich pisać. Dla niego są poetami nekrofilami, ludźmi podniecającymi się i żerującymi na trupach, śmietnikach i innych podobnych miejscach. Cóż, gorzej chyba wyrażać się o drugim poecie nie można. Zazdrość, nienawiść, żółć… wypływa ze słów Przybosia pod adresem turpistów – czyli jawny turpizm. No właśnie, czy nie można by zinterpretować tego wiersza inaczej? Wiersz powstał w 1962 roku, gdy Julian Przyboś był w zasadzie u schyłku swej kariery. Czy aż tak doskwierała mu radość pisania młodszych kolegów zachwyconych turpizmem i estetyką brzydoty? Łajanie ich chyba nie świadczy o nim najlepiej.

Tak między nami…

Z drugiej strony… Oda to pieśń pochwalna i wzniosła. Poeta użył tej formy, aby turpistów pochwalić czy też ośmieszyć? Skoro ody używa się do pochwał, może więc “Oda do turpistów” jest pochwałą pracy twórczej turpistów, a nie karykaturą? Przyboś użył w dziele tej samej stylistyki, symboli, odnośników, oświetlił te same obszary brzydoty, o jakich mówili w swoich wierszach turpiści. Jeśli można kogoś pochwalić za pochwałę brzydoty, to tylko poprzez pisanie o nim w sposób brzydki. Czy tak postrzegana interpretacja wiersza miałaby rację bytu? Innymi słowy: “Brzydcy jesteście, ze śmietników ludzkości żrecie, rzygacie szpetotą i o swojej nekrofilii nie zapominajcie” – Czy takie zdanie turpiści mogliby uznać za komplement? Czy w ogóle komplement był w polu ich zainteresowania? Pochwała ma konotacje raczej estetycznie pozytywne, dalekie od brzydoty świata, pochwała to nagradzanie za piękno. Jak zatem nagrodzić za brzydotę, jeśli nie brzydkimi słowy?

dodatek

Fragment wiersza Józefa Baki “Bogaczom ciemnym oświecenie” - poety wskazywanego jako przykład grafomana, czyli kogoś, kto nie ma pojęcia o poezji i nie ma talentu – beztalencie.

O bogaczu!
Godnyś płaczu!
Masz sepety
I kalety,
Masz gody,
Wygody
I futra
Do jutra.
Skarbiec pełny
Złotej wełny,
Złote runo,
Lecz że z truną.
Twe juki
Dokuki,
Sobole
Są bolę.
Bogacz Boga miałby chwalić
I ofiary z bogactw palić.
Bóg w niebie:
U ciebie
Bez wróżek
Skarb bożek.
Jemu serce, kłopot życia
Jest oddany, dla nabycia
Zysk cały
Niemały,
Kłopoty,

Dodaj komentarz


Reklamy Prolink:  


tworzenie stron www - Roman Rzadkowski