Analiza i interpretacja wiersza Jana Kochanowskiego „Na lipę”.
Zobacz informacje o epoce renesansu i biografię poety w Wikipedii.
| t e k s t | i n t e r p r e t a c j a |
|---|---|
|
Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie! |
Podmiot liryczny – lipa (drzewo) – zaprasza wszystkich do siebie. Jest to miejsce, w którym najlepiej można odpocząć. Każdego gościa, usadowi tak, aby nie raziło i nie paliło go słońce. Nawet gdy ono najwyżej wzejdzie i będzie dawało najwięcej promieni, to one nie dosięgną nikogo siedzącego w cieniu wielkiego drzewa i jego liści. Tam zawsze jest chłód, bo zawiewają go wiatry z pola. Są tam też ptaki, słowiki i szpaki, które pięknie śpiewają. Z wonnych kwiatów lipy czerpią miód pszczoły. Zdobi on później szlacheckie stoły. Lipa potrafi cichutko szeptać i wprawiać w stan błogości odpoczywających pod jej konarami ludzi. Mimo iż nie rodzi ona jabłek, to jej pan traktuje (kładzie) ją jak najlepsze szczepy drzew w hesperyjskim sadzie – mitycznym ogrodzie bogów, gdzie według legendy rosły złote jabłka. Budowa wierszaWiersz, fraszka składa się z 12 wersów pisanych 13-zgłoskowcem z rymami żeńskimi sąsiednimi, np.: sobie – tobie, promienie – cienie. Archaizmy, które współcześnie mają inne formy gramatyczne lub wyszły z użycia: dójdzie – dosięgnie (dojdzie), nawyssze – najwyżej, zawżdy – zawsze, słowicy – słowiki, ptacy – ptaki, narzekają – w znaczeniu: śpiewają, kwilą, szlachci – zdobi, snadnie – szybko, odpoczni – odpocznij, napłodniejszy – najpłodniejszy, najobfitszy. |
Cisza i spokój to najwięksi przyjaciele twórczości…
Tak między nami…
Lipa w wierszu zaprasza do siebie. Posiada ona cechy ludzkie, zatem została spersonifikowana i jest maską (liryka maski), w jaką ubrał swoją wypowiedź podmiot liryczny. Domyślamy się, że to nie drzewo, lecz sam Jan Kochanowski zaprasza do swojej posiadłości wszystkich znajomych. Kilkakrotnie podkreśla miejsce zaimkiem wskazującym „tu”. Zatem uroki te dotyczą ziemi (i lipy) czarnoleskiej, a nie wszystkich miejsc (i lip) na świecie.
Często nie doceniamy miejsc, które dają nam radość. Człowiek żyje w przeświadczeniu, że „gdzieś, tam” (nie wiadomo gdzie) istnieje takie miejsce, w którym będziemy szczęśliwsi. To złudzenie miał także Kochanowski. Przez wiele lat swojego życia wędrował po różnych krajach, poznawał obyczaje i studiował, potem pracował na wielu magnackich dworach. Wiódł ciekawe i wesołe życie po pracy. Jednak w „Na lipę” widzimy, że w końcu odnalazł swoje miejsce, „swoje wyspy szczęśliwe”. Kto by pomyślał, że kawałek cienia pod lipą może być rajskim Edenem, ale czy byłoby, gdyby nie lata poszukiwań?
Każdy musi sam znaleźć swoje miejsce na ziemi. Aby coś znaleźć, trzeba najpierw wiedzieć, czego się szuka, no i trzeba się ruszyć z kanapy, niestety…




