Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki
oprac.Przyg./Prolog/Akt 1-2 Akt 3/Interpr.Improwizacja Kordiana

Interpretacja improwizacji Kordiana bohatera “Kordiana” Juliusza Słowackiego. Zobacz informacje na temat epoki romantyzm i biografię poety w Wikipedii. Tutaj znajdziesz też opracowanie i streszczenie “Kordiana” oraz tekst lektury.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
 KORDIAN
sam, z założonemi na piersiach rękoma, stoi na najwyższéj igle góry Mont–Blanc.KORDIANTu szczyt… lękam się spojrzeć w przepaść świata ciemną.
Spojrzę… Ach! pod stopami niebo i nad głową
Niebo… Zamknięty jestem w kulę kryształową;
Gdyby ta igła lodu popłynęła ze mną
Wyżej – aż w niebo… nie czułbym, że płynę.
Stąd czarne skrzydła myśli nad światem razwinę.
Ciszéj! słuchajmy… o te lody się ociera
Modlitwa ludzka, po tych lodach droga
Myślom płynącym do Boga.
Tu dźwięk nieczysty głosu ludzi obumiera,
A dźwięk myśli płynie daléj.
Tu pierwszy zginę, jeśli niebo się zawali.
A ten kryształ powietrza by tchnieniem rozbity
Kręgami się rozpłynie na nieba błękity,
I gwiazdy w nieznajomą uciekną krainę,
I znikną, jakby ich nigdy nie było…
Spróbuję – westchnę i zginę…
Patrzy w dół.Ha! przypominasz mi się, narodów mogiło!
Oto się przedarły chmury,
Igły lodu wytrysły z chmur kłębów;
Tam las ogromny sosen i dębów
Jak garść mchu w szczelinie góry,
A ta plamka biała – blada –
To morze.
Silniéj wzrok napnę – oczy rozedrę, otworzę,
Chciałbym stąd widzieć człowieka.
Tam koło jednéj igły, krążą orłów stada,
Jak pierścionki żałobne na perłowych lodach;
A ode mnie błękitna płynie szczelin rzeka,
Każda w jedną otchłań zlata,
I nikną jak w morza wodach.Jam jest posąg człowieka, na posągu świata.

O gdyby tak się wedrzeć na umysłów górę,
Gdyby stanąć na ludzkich myśli piramidzie,
I przebić czołem przesądów chmurę,
I być najwyższą myślą wcieloną…
Pomyśléć tak – i nie chciéć? o hańbo! o wstydzie!
Pomyśléć tak – i nie móc? w szmaty podrę łono!
Nie móc? – to piekło!
Mogęż siłą uczucia serce moje nalać,
Aby się czuciem na tłumy rozciekło,
I przepełniło serca nad brzegi,
I popłynęło rzeką pod trony – obalać?
Mogęż zruszyć lawiny? potém lawin śniegi,
Zawieszone nad siołem,
Zatrzymać ręką lub czołem?
Mogęż, jak Bóg w dzień stworzenia,
Ogromnéj dłoni zamachem,
Rzucać gwiazdy nad świata zbudowanym gmachem,
Tak, by w drodze przeznaczenia,
Nie napotkały nigdy kruchéj świata gliny,
I nie strzaskały w żegludze?
Mogę – więc pójdę! ludy zawołam! obudzę!
po chwili – z wyrazem zniechęcenia

Może lepiéj się rzucić w lodowe szczeliny?…
po chwili – zrazu spokojnie, potém z zapałem…

Uczucia po światowych opadały drogach…
Gorzkie pocałowania kobiety – kupiłem… Wiara dziecinna padła na papieskich progach…
Nic – nic – nic – aż w powietrza błękicie
Skąpałem się… i ożyłem,
I czuję życie!
Lecz nim myślą olbrzymią rozpłonę,
Posągu piękność mam – lecz lampy brak.
Więc z ognia wszystkich gwiazd, uwiję na czoło koronę,
W błękicie nieba sfer, ciało roztopię tak,
Że jak marmur, jak lód, słonecznym się ogniem rozjaśni…
Potém piękny, jak duch baśni,
Pójdę na zimny świat i mogę przysiąc,
Że te na czole tysiąc gwiazd i w oczach tysiąc,
Że posągowy wdzięk, narodów uczucia rozszerzy,
I natchnie lud;
I w serca jak myśl uderzy,
Jak Boga cud…

Nie – myśli wielkiéj trzeba z ziemi, lub z błękitu.
Spojrzałem ze skały szczytu,
Duch rycerza powstał z lodów…
Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył,
Ludy! Winkelried ożył!
Polska Winkelriedem narodów!
Poświęci się, choć padnie jak dawniéj! jak nieraz!
Nieście mię, chmury! nieście, wiatry! nieście, ptacy!
Chmura znosi go z igły lodu.

CHMURA
Siadaj w mgłę – niosęć… Oto Polska – działaj teraz!…

KORDIAN
rzucając się na rodzinną ziemię z wyciągniętemi rękoma, woła:
Polacy!!!

Kordian na Mont Blanc

Kordian na Mont Blanc

 

Improwizacja Kordiana to monolog kończący akt drugi utworu. Rozpoczyna się analizą uczuć i emocji stojącego na szczycie bohatera. Stwierdza, iż boi się patrzeć w dół, jest tam przepaść ciemna, mogąca symbolizować otchłań. Stoi dumny, mając pod nogami i nad głową niebo. Wyobraża sobie, co mogłoby się stać, gdyby nagle lodowy szczyt wzniósł się wraz z nim do góry i płynąłby w przestworza. Z góry spojrzałby na świat, rozwijając czarne skrzydła. Być może udałoby mu się połączyć z Bogiem i poznać jego sekrety? Dostałby się w przestrzeń, do której płyną wszystkie ludzkie myśli. Jest to z pewnością akt skruchy i oddania się wierze. Kordian posiadał ją do momentu spotkania z papieżem. Patrząc z podniebnego lotu w stronę Ziemi, widzi białą plamkę i morze. Ziemię określa mianem „narodów mogiłą”. To aluzja do ojczyzny. Zniknęła z map świata. Kojarzy ją być może z widokiem igły, wokół której dostrzega stada orłów. Dorasta do wielkich czynów poprzez zdolność widzenia ważnych rzeczy. Potrzebował do tego stanąć właśnie na szczycie góry, aby niektóre sprawy bliskie sobie zobaczyć wyraźniej.

„Jam jest posąg człowieka, na posągu świata.” – to określenie Kordiana wypada interpretować jako zachwyt nad wielkością wydarzeń, jakie mają miejsce w jego życiu. Zdobył szczyt i może być symbolem całej ludzkości, bo kto nie marzył choć raz, aby zdobywać największe góry świata? Ale to także moment symboliczny, ponieważ oznacza realizację jakiegoś wielkiego celu, który wydawał się wcześniej nie do osiągnięcia. Skoro udało mu się wejść na Mont Blanc, zapewne nie będzie już celów nieosiągalnych dla niego na ziemi. Można sobie wyobrazić, w jak wielką radość wprawiła go ta wspinaczka i sukces. Jednak to nie wszystko, Kordian chciałby „wedrzeć się na umysłów górę”. Mianem piramidy określa najważniejszą ideę, o jakiej ludzie, Polacy mogą tylko marzyć. Wydaje się że chodzi tutaj o wolność. Kordian dorasta do tego, aby nazwać stan, w jakim się znajduje jego naród i on sam. Na szczycie góry jest wolny i tę wolność chciałby zanieść do ojczyzny.

Jest przepełniony miłością do kraju i ludzi. Czuje w sobie siłę i moc, aby uczuciem tym „nalać serca” milionów rodaków. Razem z nimi chciałby „trony obalać”. To aluzja do działań, jakie należałoby podjąć, aby Polska odzyskała niepodległość. Pragnie „ludy zawołać, obudzić” i razem z nimi z wielkim zapałem walczyć o Polskę. Na przeszkodzie stoją jednak „lodowe szczeliny” – mogą być symbolem zapomnienia lub niechęci narodu do walki z zaborcami. Kordian pragnie to zmienić. Z żalem wraca i analizuje doświadczenia. Symbolizuje je zdanie: „Uczucia po światowych opadły drogach”. W wędrówce po Europie odkrył, że praktycznie wszystko można kupić za pieniądze – począwszy od miejsca w parlamencie, skończywszy na miłości kobiety. Tego typu konkluzje i refleksje oceniające doświadczenia potwierdzają, że Kordian dojrzał do wielkiego czynu. Chce miłością do ojczyzny zarazić wszystkich i stać się przywódcą powstania, symbolem działania i patriotyzmu. Mówi także w ostatnich słowach improwizacji, że rolą Polski może być dawanie przykładu innym narodom. Ma stać się Winkelriedem narodów. Na wzór bohatera Szwajcarii walczącego o wolność kraju Polska ma dać przykład i stać się „wyzwolicielem” narodów.
Improwizacja kończy się wezwaniem wszystkich Polaków do walki i Kordian wsiada na chmurę, aby z Mont Blanc przenieść się do kraju. Rzeczywiście w akcie trzecim utworu młodzieniec jako żołnierz armii rosyjskiej chciał dokonać zamachu na cara. Dojrzał do wielkiego czynu, wiedział, co pragnie dać narodowi, ale niestety był za słaby. W najważniejszej scenie „Strach” i „Imaginacja” spowodowały, że bohater zemdlał. Jego spisek oraz planowany czyn się nie powiodły. Sukcesem jednak zakończyły się działania Jacka Soplicy ukrywającego się pod pseudonimem Robak w „Panu Tadeuszu. Adam Mickiewicz pokazał nieco innego bohatera romantycznego, który podobnie jak Kordian wolno dorósł do wielkiego czynu, jakim było przygotowanie powstania na Litwie. W młodości jako znany w okolicy szlachcic zawadiaka uwielbiał się bawić i koncentrował się na przyjemnościach. Wszystko się zmieniło, gdy zaproszony na dwór Horeszki poznał jego córkę Ewę i zakochał się w niej ze wzajemnością. Parze tej jednak nie było dane spędzić szczęśliwie życia, gdyż na ich związek nie zgodził się magnat Horeszko. Napadnięty przez Moskali, zginął później rażony pociskiem wystrzelonym przez Jacka – przypadkowego świadka wydarzenia. Po latach emigracji, poświęceń, wstąpienia do zakonu i przybrania imienia „Robak” Jacek jako mnich powrócił do ojczyzny. Dorastanie do wielkich czynów zajęło mu wiele lat, a w efekcie przywróciło bohaterowi dobre imię utracone przez zabójstwo stolnika.

 

Kordian zdobywszy szczyt świata – tak wówczas patrzono na Mont Blanc – upaja się szczęściem. Jest blisko Boga, patrzy w dół na ziemię. Po chwili euforii przychodzi czas na refleksję. Polski patriota nie może być szczęśliwy bez Polski, bez ojczyzny, gdy jej obywatele są ciemiężeni przez zaborców. W młodym sercu pojawia się świadomość i cel, jakim ma być walka o niepodległość.

Skromny chłopak. Nie zna smaku życia, szczęścia z kimś ukochanym, lecz znalazł cel i sens, coś ważnego. Teraz nie będzie koncentrował się na sobie, już nie, chce poświęcić się ojczyźnie. Robi to tak, jak potrafi.

oprac.Przyg./Prolog/Akt 1-2 Akt 3/Interpr.Improwizacja Kordiana

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close