Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

Oprac. część 1część 2część 3część 4część 5Interpret.PlanMini

MINI STRESZCZENIE (DO ZESZYTU)

Narrator ujawnia się jako kronikarz wydarzeń mających miejsce w Oranie w Algierii (północna Afryka, dawna kolonia Francji) w roku 194. Dokładny rok nie jest podany, ale domyślamy się, iż chodzi o lata wojny, a cała powieść jest w związku z tym aluzją do wojny wywołanej narodzinami faszyzmu, albo też do tworzenia się państwa totalitarnego.

Mamy opis Oranu. Nie jest ono ładne, raczej brzydkie, właściwie banalne. Mimo że jest to miasto portowe, nie ma w nim gołębi i tym się różni od innych.

Rankiem 16 kwietnia doktor Bernard Rieux (główny bohater) idąc ze swego gabinetu zobaczył po raz pierwszy martwego szczura.

Po południu przyjechał dziennikarz Raymond Rambert. Rieux miał udzielić mu wywiadu na temat warunków życia Arabów.

Dnia 18 kwietnia przywiózł matkę z dworca.
Agencja Infdok 25. kwietnia ogłosiła, że tylko w jednym dniu zebrano i spalono 6231 szczurów. 28 kwietnia zebrano już 8000 sztuk.

Dnia 30 kwietnia było z dozorcą gorzej, Rieux zarządził szpital. Podczas podróży karetką pacjent zmarł.

Rieux odwiedził Cottarda, który próbował popełnić samobójstwo. Grand opowiadał o Cottardzie, który czuł się dobrze. Przed próbą prosił go o czerwoną kredę, aby na ścianie przed drzwiami napisać o swoim czynie. Komisarz chciał zobaczyć Cottarda, ale Rieux uważał, iż na to za wcześnie.

Rieux spotkał się z Castelem, starszym kolegą lekarzem. Castel pamiętał tę chorobę z Chin i Paryża. Rieux wie, że to dżuma, która teoretycznie miała zginąć w Europie. Trzydzieści dżum znanych historii dało 100 milionów ofiar łącznie. Te dane przypominał sobie Rieux.

Rieux kolejnego dnia zwołał naradę komisji sanitarnej w merostwie. Richard przekonywał, iż to fałszywy alarm. Castel powiedział, że departament nie ma serum. Castel pierwszy użył nazwy dżuma, czym wprawił wszystkich poza Rieux w zakłopotanie. Prefekt rzucił się do drzwi, by sprawdzić, czy wiadomość ta nie przeszła na korytarz.

Od Granda dowiedział się, że w przeddzień zmarło 200 osób. Poszli do Cottarda. Zmienił się, był grzeczny. Motto Cottarda „Wielcy zawsze zjadają małych”. Poprosił, aby Grand wysłał jego siostrze 200 franków, zawsze wysyłał 100.

Zadzwonił do prefekta z ostrzeżeniem rozszerzenia się choroby. Serum miało dotrzeć w ciągu tygodnia. Doktor wysłał dane i opis choroby do stolicy.

Zamknięto bramy miasta. Niektórzy zostali rozłączeni z rodzinami. Niektórzy wiedząc, że grozi im niebezpieczeństwo wracali jednak do bliskich. Byli wygnańcami we własnym domu. Zgasło życie w porcie.

Rieux spotkał się z Rambertem i zachęcał do napisania dobrego reportażu. Rambert chciał wracać do Paryża, zostawił tam kobietę. „Ale ja nie jestem tutejszy”- twierdził, powinni pozwolić mu wyjechać. Prosił o wydanie zaświadczenia, że nie jest chory.

„W piękny poranek majowy wytworna amazonka, siedząc na wspaniałej kasztance, jechała kwitnącymi alejami Lasku Bulońskiego” to było pierwsze zdanie książki, nad która pracował Grand. Zwierzył się z tego doktorowi i zaprzyjaźnili się.

Rambert usilnie stara się wydostać z miasta, odwiedzając urzędników. Głównym argumentem wyjazdu jest fakt, iż nie jest stąd. W pewnym momencie z jednego z urzędów otrzymał ankietę. Wypełniał ją starannie, a potem odszukał biuro. Dowiedział się, iż wypełniał ją na wszelki wypadek, aby powiadomić rodzinę, gdyby umarł na dżumę.

Cottard odwiedził doktora. Zajmował się kontrabandą. Spotkał tam Ramberta. Sprawa ucieczki z miasta mogła ruszyć z miejsca. Rozmawiali z pewnym kelnerem, który skontaktował go z Garcią, ten podjął się wywiezienia Ramberta z miasta za odpowiednią opłatą. Miał tego dokonać Raul za 10 tys. franków.

Dziennikarz twierdził, iż nie ucieka ze strachu. Nie chce siedzieć w Oranie, gdy jego kobieta się starzeje.

Cottardowi odpowiadała sytuacja choroby i epidemii. Policja nie poszukuje go, jest bezpieczny. Czeka go więzienie. Z kolei Rambertowi nie udaje się nawiązać kontaktu z Raoulem.

Od sierpnia było za dużo trupów, nie mieściły się na cmentarzach. Ekshumowano zwłoki i spalano je w krematoriach. Tramwajami wieziono trupy do krematoriów. Ludzie stawali na drodze i wrzucali do nich kwiaty.

Dżuma nie zmalała we wrześniu i październiku. Rambert i Rieux ciężko pracowali w formacjach sanitarnych. Zobojętnieli na śmierć i cierpienie ludzkie. Rambert był szefem jednej ze stacji kwarantanny.

Rieux z Tarrou poszli do teatru na „Orfeusza i Eurydykę”. Widzowie widzieli na scenie chorego na dżumę aktora. W przerażeniu uciekali z teatru.

Serum Castela próbowano w końcu października. Rodzina Othona była na kwarantannie. Żonę i córkę Othona wzięto do hotelu, sędzia musiał zamieszkać w namiocie miejskim. Synek sędziego bardzo się męczył, a oni pilnowali go cały czas.

Kilka dni później Paneloux zachorował. Gospodyni wezwała Rieux. Należało pacjenta izolować, chociaż choroba nie dawała klasycznych objawów. Nie wypuszczał z rąk krzyża.

Tarrou opowiada historię swego życia i ojca prokuratora. Był na sprawie, w której ojciec oskarżał młodego człowieka, siedzącego, całkiem przerażonego swoim czynem i karą, jaka ma go spotkać. Doprowadził do skazania na śmierć i nadzorował wykonanie wyroku. Wówczas Tarrou stracił do ojca szacunek i odszedł z domu.

Sędzia stwierdził, iż chce wziąć urlop, aby wrócić do obozu i pomagać chorym. Chciał być poprzez to bliżej swego syna. Rieux się dziwił, ale zgodził. Nie zastał u siebie Granda i rozpoczął poszukiwania go. Kiedy go znalazł, był u progu wytrzymałości psychicznej, załamany z powodu nieszczęśliwego życia.

Z początkiem mroźnego stycznia nasilała się w jednych, nikła w innych dzielnicach. Serum Castela zaczęło przynosić skutku. Zmarł Othon.

Matka Rieux poinformowała go o chorobie Tarrou. Zbadał go. To mogła być dżuma. Dali mu serum, ale nie izolowali. Tarrou nieco się oburzył. Opiekowali się nim na zmianę. Wieczorem Rieux rozpoznał wszystkie objawy dżumy. Chory walczył. Rano nastąpiło polepszenie, ale w południe gorączka wróciła z nową siłą. Zmarł.
Rieux dostał telegram z sanatorium. Jego żona zmarła przed ośmioma dniami.

W lutowy poranek bramy miasta zostały otwarte, bo chorobą ustąpiła.

Oprac. część 1część 2część 3część 4część 5Interpret.PlanMini

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close